niedziela, 18 października 2015

EPILOG/ PROLOG

Więc oto epilog i jednocześnie prolog, bo tak, ZACZYNAM DRUGĄ CZĘŚĆ OPOWIADANIA!!!
Nie mogę się już doczekać, będzie duuużo zwrotów akcji, plus jak zaraz zobaczycie, dochodzi związek Nancy i Steve'a, także będzie się działo...
POD ROZDZIAŁEM POPROSZĘ O KAŻDEGO, KTO GO PRZECZYTA, O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA.
Pozdrawiam, Misiaki, widzimy się niedługo z nowym rozdziałem! <3


EPILOG/PROLOG


Nakładałam na usta szminkę w kolorze wyblakłej czerwieni, patrząc uważnie w swoje lustrzane odbicie. Nigdy nie byłam dobra w tych urodowych sprawach, dodatkowo nie widziałam sensu w upiększaniu się, gdy za rogiem czekała kolejna misja a z nią brud i masa potu.
- Długo jeszcze, Choll? - Usłyszałam krzyk Natashy. Wzdrygnęłam się lekko, przyspieszając ruchy ręki. Po tylu latach wciąż mnie przerażała, choć zachowywała się inaczej, jakby lubiła mnie trochę mocniej.
Chociaż znając agentkę, powinnam powiedzieć "jakbym denerwowała ją nieco mniej".
Wstałam z krzesła, łapiąc wiszący na jego oparciu płaszcz z torebką i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. W przytulnie wyglądającym salonie czekali już pozostali. Skinęłam głową ubranym w garnitury mężczyznom i uśmiechnęłam się do odzianej w oszołamiającą, przylegającą do ciała i długą do ziemi, z mocno wyciętymi plecami suknię Natashy. Poczułam się dziecinnie w "małej czarnej" przed kolano. Rogers podszedł szybko, mierząc mnie spojrzeniem.
- To bankiet a nie dyskoteka, kochanie - wyszeptał mi Steve do ucha, lokując swoje dłonie na moich biodrach. Przewróciłam z uczuciem oczami, dając mu krótkiego buziaka w usta.
- Spokojnie, Kapitanie Przyzwoitość, to mój bankiet. Co oznacza moją orgię, co również oznacza...
- Że nie będziesz potrzebować tego wdzianka długo na sobie - przedrzeźniła Starka wchodząca do salonu Pepper. Uśmiechnęłam się na widok narzeczonej miliardera- tworzyli tak uroczą parę. - Tony nie zapomniał uprzedzić mnie o tym fakcie, wzięłam więc zapobiegawczo dłuższą sukienkę.
- Żeby zrobić mi na złość - wtrącił zrzędliwym tonem twórca Iron Man'a.
- Żeby nie kusić losu - poprawiła go uprzejmie blondynka. Przyjrzałam się dokładniej jej upiętym w ciasnego koka włosom, które nie tak dawno były rude. Zanotowałam w pamięci, by później zapytać kobietę o jej fryzjera, nowy kolor był olśniewający.
- Możemy już iść? Chcę się zdrowo narąbać. - Poprawiający właśnie muszkę Bruce wydał z siebie podobny do dziewczęcego pisku odgłos, gdy usłyszał wypowiedź Clinta. Naukowca wciąż peszyły przekleństwa łucznika. Ruda agentka natomiast uśmiechnęła się kącikiem ust na taką reakcję.
- No i ktoś tu mówi do rzeczy! - Krzyknął Tony, na co reszta zebranych zareagowała radosnym okrzykiem. Zamknęliśmy dom, pakując się w dwie limuzyny, które zawiozły nas na miejsce.

***

Impreza trwała w najlepsze, gromadząc znane miastu osobistości. Wielu aktorów, sportowców, muzyków i ludzi polityki wymieniało między sobą pozytywne komentarze dotyczące organizacji przyjęcia.
 Krążyłam między ludźmi z ramieniem Rogersa opiekuńczo ułożonym na mojej talii, gdy kątem oka wyhaczyłam naszego starego znajomego, kuzyna Starka, Morgana.
- Pójdę przywitać się z Morganem, dobrze? -zapytałam swojego chłopaka, kładąc dłoń na jego policzku, nim umieściłam tam swoje usta.
- Oczywiście. Przyniosę nam coś do picia. - Uśmiechnął się czarująco, w czasie gdy ścierałam szminkę z jego policzka za pomocą pokrytego śliną kciuka. - Fu. To obrzydliwe - zaśmiał się uroczo, liżąc mnie po chwili wzdłuż kości policzkowej. Zachichotałam gdy odchodził.
- No i kogo ja tu spotykam? Czy to nie moja nie tak już mała Nancy? - Usłyszałam wesoły, lekko niewyraźny głos. Uścisnęłam bruneta, obdarowując go szerokim uśmiechem.
- Cześć, Morgan - przywitałam się grzecznie. Mężczyzna zmierzył mnie wzrokiem, gwiżdżąc cicho pod nosem.
- Ile to już lat masz na karku, co, panienko? - Trzepnęłam go lekko w ramię, mówiąc coś o tym, by nie zachowywał się jak mój dziadek, za co przeprosił bez kropelki skruchy.
- To już będzie dwadzieścia pięć. - Odparłam, przeczesując sięgające pasa włosy palcami.
- Aż tyle?! Dwa lata w związku z Kapitanem i jeszcze ci się nie oświadczył?! Chyba muszę z nim pomówić na ten temat - zachichotał, naprawdę ZACHICHOTAŁ jak dziewczynka, co dało mi do myślenia, ile tak naprawdę wypił tego wieczoru.
- Obejdzie się bez poważnych rozmów, nie spieszy nam się - wytłumaczył przybyły Steve spokojnie, po chwili oplatając mnie mocno ramieniem i wkładając kieliszek szampana w moją dłoń, za co dostał buziaka.
- Wasza słodycz mnie zabija. Jesteście gorsi niż Tony i jego urocza asystentka. Widzieliście ich może? Jestem taki samotny, chyba powinienem sobie kogoś znaleźć - ciąg słów wylał się z ust starszego mężczyzny, gdy rozproszonym wzrokiem przebiegał po tłumie zebranych osób. Po chwili przeprosił nas i oddalił się w tylko sobie znaną stronę.
Wymieniliśmy się ze Steve'em rozbawionymi spojrzeniami, po czym ruszyliśmy rozmawiać z innymi gośćmi.
Po kilku godzinach moje nogi odpadały, a w głowie przyjemnie szumiało od radości i alkoholu. Ludzie odpuścili sobie maniery i jak to zwykle na imprezach Tony'ego- zatracili człowieczeństwo. Przeszłam ponad czymś, co zdawało się być przytulającą (oby tylko) parą, gdy zmierzałam w stronę toalet.
Pomieszczenie było całkowicie puste, więc gdy przechodziłam przez prowadzący do ubikacji hol ze stojącą na środku radośnie pluskającą fontanną, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Podeszłam do obiektu, zdejmując po drodze niewygodne szpilki. Z westchnieniem ulgi zamoczyłam bose stopy w wodzie, odchylając głowę do tyłu.
- Ładny lakier.
Krzyknęłam przeraźliwie, przewracając się do tyłu, bo to nie mógł być TEN głos, zimne palce dookoła kostki mojej nogi, wciągające mnie z powrotem na ławeczkę fontanny nie mogły być TYMI palcami i TO nie mogło się dziać po pieprzonych dwóch latach, akurat w taki sposób, w jaki się zaczęło, bo NIE.
A jednak.
- Witaj, kruszynko. - Bóg kłamst uśmiechnął się szeroko, ukazując ten diabelski błysk w oczach i to po prostu było niemożliwe, by leżał cały mokry, w garniturze, zamoczony u moich stóp akurat wtedy. - Ktoś tu o mnie zapomniał, hm? - Przełknęłam ciężko ślinę, zaciskając mocno powieki, gdy to uczucie zawładnęło moimi wnętrznościami. - To naprawdę urocze, że próbowałaś o mnie zapomnieć - kontynuował Laufeyson, powoli, ruchami tak bardzo zbliżonymi do ruchów czającej się pumy, wstając z wody, zbliżając się do mnie z każdym słowem. - Ale już wróciłem. Wiedziałaś, że wrócę. Ja zawsze wracam - podkreślił cichym warknięciem, gdy przewrócił mnie na plecy, nachylając się nade mną, przygwożdżając nadgarstki do kamiennej ławki. - A jednak szwendałaś się z rycerzykiem przez dwa lata. DWA lata. - naparł dłońmi na moje ramiona, potrząsając moją sylwetką, wyrywając mi z ust cichy pisk. - Zmieniłaś się. Wcześniej byłaś mi posłuszna, oddana. 
- Niczego ci nie obiecywałam - odezwałam się, kręcąc twarzą by uniknąć kropli wody skapujących ze związanych w koka włosów bożka.
- Pamiętam to inaczej - uśmiechnął się krzywo, przypieczętowując swoje słowa ugryzieniem mnie w obojczyk. Przez chwilę czułam tylko jego ciężki oddech na swojej szyi. Po chwili jednak przyssał się do niej, wysysając malinkę mokrymi ustami.
- Przestań, Steve - mamrotałam, starając się skleić jakieś zdanie, bo ktoś mógł zobaczyć, ale myśli wirowały, a w głowie było tak pusto, bo on tu był, prawdziwy i... - Loki - jęknęłam, wyrywając do niego swoje ręce. Natychmiast je puścił, łapiąc mnie mocno w talii, zanurzając wręcz palce w moim ciele, gdy przyciągałam go za kark do mocnego pocałunku pełnego zębów i języków.
- Jesteś moja, nikt nie ma prawa cię dotknąć.
Skinęłam nieprzytomnie głową, gdy oplatałam go w pasie nogami, by był bliżej, by czuć go bardziej, bo tak mocno, tak długo go nie było i tęskniłam każdego dnia. Brunet docisnął się do mnie biodrami, mrucząc przy tym gardłowo. Odchyliłam głowę z cichym westchnieniem, gdy poczułam jak bardzo twardy jest-
- Kochanie? Nana... - Otworzyłam oczy, czując wyraźne pulsowanie pod czaszką. - Dobrze się czujesz? Możemy wracać do domu, jeśli jesteś zmęczona, znalazłem cię tu śpiącą...
Uśmiechnęłam się delikatnie do blondyna, widząc kątem oka pluskającą wesoło fontannę zaraz obok.
- Tak, wracajmy, padam z nóg - poprosiłam, zbierając z ziemi swoje buty. - Dobrze się bawiłeś? - Zapytałam Rogersa, splatając z nim palce u rąk. Zaczął opowiadać o tym, co mnie ominęło, gdy mijaliśmy upitych gości.
- Uciekacie już? - Zagaił Tony, który obejmował uroczo uśmiechniętą Pepper.
Steve skinął głowa.
- Nana jest już zmęczona, zasnęła przy fontannie. - Wyjaśnił, choć Stark nie słuchał go, patrząc uparcie w jeden punkt na mojej szyi.
- W takim razie dokończ swoje, tygrysie - powiedział sugestywnym tonem, klepiąc Kapitana mocno w ramię. Blondyn uprzejmie uniósł brew ku górze, nie rozumiejąc aluzji.
Zdziwiłam się, patrząc na swoje odbicie w szklanych drzwiach, gdy opuszczaliśmy budynek.
Jasna cholera, malinka.
On tu był.

31 komentarzy:

  1. Huhu, w drugiej części będzie sie działo. Mam nadzieję na wielki powrót Lokiego :D
    Dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny rozdzial :-) czekam na druga czesc :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinnas napisac cos ala dwa lata pozniej, poza tym bomba. Weny zycze

    OdpowiedzUsuń
  4. Najwyraźniej Wielki Odyn wysłuchał moich próśb. Po ostatniej notce przestraszylam się ze nie będzie twojej cudownej Nancy, niezwykłego Lokiego, kochanego Steva i bezlitośnie zartujacego ze wszystkiego Starka. Brakowaloby mi tego. A tu proszę. Niesamowita niespodzianka. Tak jak cała reszta zapewne nie może doczekać się drugiej części, która mam nadzieję że dodasz predziutko!
    Pozdrawiam
    Lora ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Niespodziewane i zajebiaszcze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wooow no to teraz będzie się działo.
    Wielki powrót Lokiego już nie mogę się doczekać *.*
    /Lahey

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział!
    Jak już pisałam w poprzednim komentarzu - Czytam od dawna i pojawiałam się już w komentarzach nie raz, ale tak często zmieniam konta że...
    W każdym razie NIE MA posta bez mojego komentarza.
    Naprawdę cenię Twoją twórczość i podoba mi się ta Opowieść.
    Nana będzie grała na dwa fronty, co? Hah!
    A tak swoją drogą... Loki miał koka? XD

    Pozdrawiam
    /BlackRaven (Wcześniej Bianka lub Layla)

    OdpowiedzUsuń
  8. ON TU BYŁ!
    JA TU JESTEM!
    LOKI BYŁ!
    I JA JESTEM!
    TO NIE JEST PRZYPADEK.
    No cóż, nie było mnie tutaj straaaasznie długo, ale widząc, że to już epilogo-prologowy post, musiałam chociaż troszeńkę napisać. I mówię serio, to nie będzie nic długiego, bo sama nie wiem, co takiego mogłabym powiedzieć.
    Więc w skrócie - kocham Tony'ego, kocham Pepper, kocham Lokiego, kocham Nancy. Jestem wielką fanką Toniacza i Virginii. Kocham ich tak bardzo, że mogłabym schrupać... ale Lokiego też! Lokiego jeszcze bardziej, bądźmy szczerzy. Ogólnie bardzo się cieszę, że Nancy jest szczęśliwa ze Stevem, ale nasz bóg to zmieni, od razu to widać. Mogło być tak pięknie, tak spokojnie, ale nie jest, bo przyjdzie Ci taki Loki i zabije Twoje marzenia o posiadaniu małych Kapitanków. XD
    Cieszę się również, że to nie koniec, tak powinno być od początku. No. Mówiłam, że długo nie będzie, chciałam po prostu zaznaczyć swoją obecność. Ale w ogóle szok, bo ja czytałam to opowiadanie, a nie komentowałam. A to naprawdę wyczyn dla mnie - przestać komentować wszystkie blogi, a jednak czytać coś. Powinnaś być zaszczycona. XDDD
    Pożegnam się już ładnie i poczekam na rozdział pierwszy.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział GENIALNY! *-*
    Czytałam z zapartym tchem. Masz talent ;)
    Czekam na kolejny ^^ Wenyyyy ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. GDY PRZECZYTAŁAM OSTATNIE SŁOWA ZAPARŁO MIBDECH WCPIERCIACH, A PÓŹNIEJ ZACZĘŁAM KRZYCZEĆ.

    Kobieto dawaj mi kolejny rozdział! To jest wspaniałe! WS-PA-NIA-ŁE.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej ;). Cieszę się, że nas nie zostawiasz i będzie druga część opowiadania. Mam nadzieję, że Nana będzie z Lokim bo związek ze Stevem mógłby być zbyt.. Nudny? Czytanie o idealnych związkach nudzi. Przynajmniej mnie. Chyba, że masz jakiś plan co do nich ;). Dużo błędów nie zauważyłam jedynie jakieś drobne literówki

    OdpowiedzUsuń
  12. Nowy rozdział! *biega szczęśliwa po pokoju* No co tu dużo mówić dalsza część zapowiada się PRZECUDOWNIE. Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam i weny życzę!
    Sophy

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowna historia!! Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, a Loki jest taki cudowny i o Boże chciałabym żeby istniał na prawdę. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za ironia.
      Przecież ja istnieję, i co mi z tego?

      L.

      Usuń
  14. Woooohooo w koncu :) rozdział świetny a najlepszy jest Twój styl który tak bardzo się poprawił, przyjemnie się czyta :)
    gorąco pozdrawiam :*
    plumeria

    OdpowiedzUsuń
  15. No proszę, ciąg dalszy - a to niespodzianka:) bardzo fajnie się zapowiada, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedzialam haha wiedzialam *zrywa sie z wyra ze zlowieszczym usmiechem i wskazuje na telefon**o i jeszcze wydziera sie na niego tak samo zlowieszczo jak sie usmiecza :D* nie zostaaawisz nas w potrzebie ty, ty zerujacy na ludzkich pozytywnych uczuciach potworze. Ja ci nie pozwoole nas zostawic. Tylko spruboj a poczujesz smak mej nienormalnosci (ktorej mam sporo w zanadrzu) i mego ostrza takze (jakis mieczyk sie w chinczyku kupi, ale udawaj ze tego nie przeczytalas ^^ ).
    Dobra ja lece bo sie chyba sazne zaraz :-°
    Haha nie no zartowalam haha ¡Loki'd!
    Za chwile jezyki pomieszam *facepalm*. Boze co sie ze mna dzieje *kolejny facepalm*. Ja sie zmywam :* papa buziaki i dobranoc :**
    ~LieberAlleine

    OdpowiedzUsuń
  17. Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww *_________________________*
    Loki wrócił, yeah !
    Nie lubię Kapitana Ameryki, przykro mi ;_; I nie chcę go z Nancy ;_; Ona ma być z Lokim i koniec kropka !
    Ja tak się bałam tego epilogu, że się poryczę, że rozedrze mi serce na kawałki, a tu prosze miła niespodzianka ^^ Jestem tak ciekawa i wgl. nakręcona na Lokiego <3 Awww *-*
    Chcę już nexta ! <3
    Teksty Tony'ego rozwalają tak bardzo <3 Mój mistrz <3
    Nie mogę się już doczekać drugiej części *-*
    Pozdrowionka,
    Xena W

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam cały blog na jednej imprezie wiec serio mi się spodobał. Teraz coś odnośnie.prologu
    ŻE CO?! Wiedziałam, że Kapitan coś tam do Nany czuje, mimo to zaskoczyła mnie bardzo! Ciekawe co się będzie działo! Nie wiem komu kibicować, z jednej strony KOCHAM Lokiego, ale Steve'a także Lubię, ponad to tak go fajnie ujełaś w opowiadaniu
    Serio mój mózg się przepalił! Myślę tylko zeoglabys dodać Lokiemu trochę, no jakby to,.trochę więcej humoru? Chodzi mi o jego żarty, no bo przecież jest trochę sarkastyczny. A z tego co wiem umiesz coś takiego wymyślić bo żarciki Starka są boskie.

    Weny życzę i mam nadzieje ze niedługo dodasz nowy rozdział!

    ~Carmel

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam cały blog na jednej imprezie wiec serio mi się spodobał. Teraz coś odnośnie.prologu
    ŻE CO?! Wiedziałam, że Kapitan coś tam do Nany czuje, mimo to zaskoczyła mnie bardzo! Ciekawe co się będzie działo! Nie wiem komu kibicować, z jednej strony KOCHAM Lokiego, ale Steve'a także Lubię, ponad to tak go fajnie ujełaś w opowiadaniu
    Serio mój mózg się przepalił! Myślę tylko zeoglabys dodać Lokiemu trochę, no jakby to,.trochę więcej humoru? Chodzi mi o jego żarty, no bo przecież jest trochę sarkastyczny. A z tego co wiem umiesz coś takiego wymyślić bo żarciki Starka są boskie.

    Weny życzę i mam nadzieje ze niedługo dodasz nowy rozdział!

    ~Carmel

    OdpowiedzUsuń
  20. Chcę już następny rozdział, to jest genialne! ❤

    OdpowiedzUsuń
  21. Haloooo? Kiedy ciąg dalszy?? Znowu każesz nam czekać!:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham, kocham, KOCHAM!! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaaaaaaaa czekam na nowy rozdział błagam

    Loki ty zboczuuchu heje

    OdpowiedzUsuń
  24. Czekam na kolejny rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Swietny rozdział,czekam na nastepny :-D

    OdpowiedzUsuń
  26. Znalazłam twój blog i powiem szczerze przeczytałam go w jeden wieczór. Piszesz świetnie, i ten Loki niby zły, przestępca ale nie da się go nie lubić ❤, Kapitana też lubię ale mam wrażenie że związek z Lokim będzie duuuuużo ciekawszy, a żarty Tonego są ekstra! Czekam na ciąg dalszy ☺

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem czy wcześniej komentowali ale jeśli nie to zawsze jest ten pierwszy raz. Twój blog jest fenomenalny. Porostu masz talent, ale jedno pytanie KIEDY NEXT? Czekam elfka

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. AAAAAAAAAAAAAAAAA! DIS IS BJUTIFUL! AL LOW DIS SOU MACZ! *_* XD

    OdpowiedzUsuń
  30. Pod wpływem dziwnego impulsu przeglądałam spisy opowiadań ff o znanej i uwielbianej przeze mnie tematyce (padło na Avengersów :D) i właściwie niechcący trafiłam na Twojego bloga. Nie żałuję, piszesz naprawdę świetnie! W jakieś dwie godziny (bez przerwy xD) pochłonęłam to opowiadanie, a jutro mam zamiar nadrobić resztę dodanych już rozdziałów drugiej części :3 Potrafisz zaintrygować i wciągnąć, gratulacje, że odnajdujesz się w takiej tematyce ;)
    Jedyne, czego mogę się przyczepić, to brak akapitów i niewyjustowany tekst... Wtedy czytałoby się lepiej :) Dodałam Cię do obserwowanych, więc postaram się komentować na bieżąco ^^
    Życzę Ci mnóstwa weny!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze- motywują mnie do dalszej pracy! <3