sobota, 30 maja 2015

Rozdział XV

Przepraszamprzepraszamprzepraszamprzepraszamprzepraszam....
Wiem, że jestem okropna, że minęły dwa miesiące i ten rozdział tak naprawdę nic nie wnosi, ale kompletnie nie wyrabiam z tym, co się stało i wciąż te wydarzenia są gdzieś w mojej świadomości. Nie chcę pisać jak mi ciężko i użalać się nad sobą, bo nie o to chodzi, więc prezentuję Wam wszystkim nowy rozdział.
Dziękuję za tak dużą liczbę Waszych wejść! To niesamowite! *^*
Proszę jeszcze o to, by każdy kto czyta, skomentował rozdział.
(KLIK)-->Mój nowy blog!

ROZDZIAŁ XV


Nie mogłam powstrzymać szerokiego uśmiechu. Tony po mojej stronie? To była naprawdę dobra wiadomość! Starałam się ukryć ogromną falę szczęścia, która miała mnie za chwilę zalać, ale po tym dniu smutku i zwątpienia po prostu nie mogłam opanować emocji. Zachichotałam cicho i, o mój Boże, chyba nie robiłam tego od bardzo dawna, bo Stark wręcz wybałuszył oczy.
- Wszystko z tobą w porządku, mała? Sprawiasz wrażenie lekko wstawionej. 
Pokręciłam szybko głową, otwierając usta by zaprzeczyć, ale mężczyzna nie zwracał już na mnie uwagi.
- Dosypałeś jej czegoś do jedzenia? Czy na tej twojej planecie wiedzą, czym są narkotyki? Alkohol? - Dociekał brunet, mierząc rozmówcę uważnym spojrzeniem. Jak on mógł żartować sobie z Lokiego w takim momencie? Powinien pobiec do reszty Avengersów i powiadomić ich o tym, co usłyszał... Czy on w ogóle miał zamiar to robić?
Zalała mnie fala wątpliwości. W nerwowym ruchu wykręcałam palce obydwu rąk, patrząc na miliardera spod osłony rzęs.
- Dobrze wiem, czym są używki, Midgardczyku - prychnął rozmówca mojego przyjaciela, prostując dumnie sylwetkę. Mój nadgarstek został lekko szarpnięty w górę z powodu różnicy wzrostu mojego i Lokiego. Zerknęłam kątem oka na przejście do kuchni w obawie przed niechcianymi słuchaczami. Na szczęście nikogo nie dostrzegłam, nie słyszałam również niczego niepokojącego, rozluźniłam się więc nieco, koncentrując się z powrotem na dialogu pomiędzy dwójką mężczyzn.
- I dlatego nie powinno cię obchodzić, żałosna kreaturo, jaki jest mój cel pobytu na tej równie wartej śmiechu planecie - zakończył zielonooki. Żałosna kreaturo? Tony musiał powiedzieć coś, co zdenerwowało Laufeysona. Bożek odwrócił wzrok od swojego rozmówcy, zadzierając głowę do góry. Wyglądał przy tym jak urażony książę.
Byłam zła na siebie, że tak łatwo zaprzestałam przysłuchiwania się konwersacji. Z pewnością wiedziałabym więcej na temat planów bożka, gdybym tak bacznie nie obserwowała wszystkiego dookoła. Stark mocno zacisnął pięści, posyłając przykutemu do mnie mężczyźnie ostatnie spojrzenie niemal tak ostre jak żyletka. Przełknęłam ciężko ślinę, czekając na ruch drugiego z rozmówców. Przyszywany brat Thora najwidoczniej zakończył rozmowę, gdyż szarpnął mną mocno, wybierając się w stronę pokoju, który opuściliśmy nie tak dawno temu. Zaparłam się nogami, posyłając w stronę zaskoczonego moją reakcją bożka wściekłe spojrzenie.
- Nigdzie z tobą nie idę! - Pisnęłam tylko, patrząc po chwili w stronę Starka. W tym samym momencie miliarder postanowił wyrazić swoje zdanie, jego wypowiedź została niestety zagłuszona przez mój krzyk.
- Tesserakt jest dobrze strzeżony. Sam zaprojektowałem sprzęt, którym strażnicy spiorą ci tyłek, gdy tylko zbliżysz się do pudełka - powtórzył spokojnie, unosząc lewą brew. Wyglądał na tak pewnego siebie, że przez chwilę bardzo zazdrościłam mu tej odwagi w rozmowie z kłamliwym Asgardczykiem. Mężczyzna, który nie tak dawno temu całował mnie na oczach twórcy Iron mana zaśmiał się tylko, rezygnując z obrażonej postawy. Krótki dźwięk nie przypominał w żadnym stopniu tego męskiego odgłosu zbliżonego do szczekania, który wywołałam u Lokiego już kilka razy. Przygryzłam wargę, marszcząc brwi. Ten suchy śmiech z pewnością nie wróżył niczego dobrego.
- Także przygotowałem dla ciebie kilka atrakcji - warknął czarnowłosy. Przełknęłam ślinę.
- Gdyby nie te kajdanki, już dawno leżałbyś nieprzytomny w ciasnej klitce, Laufeyson - trzeci głos rozbrzmiał w kuchni, gdy Hawkeye przekroczył jej próg. Clint miał na sobie bordową koszulkę, która pięknie opinała się na jego umięśnionej klatce piersiowej i lekko sprane dżinsy. Mocno zdziwił mnie jego ubiór, gdyż pierwszy raz od dłuższego czasu zobaczyłam agenta w czymś innym niż strój, w którym walczył z innymi.
Nie chciałam się dłużej poświęcać uwagi ubraniu Bartona, gdyż przez moją nieuwagę znów straciłam część rozmowy.
- Ostatnim razem nie panowałem nad własnym ciałem, to powinno ci sporo wytłumaczyć. -  Nie miałam pojęcia, do jakich wydarzeń nawiązywał i co sprawiło, że tak bardzo nienawidził swojego rozmówcy, ale przysłuchiwałam się dalej. - I lepiej uważaj na to, co mówisz - odezwał się Clint. Słowa skierowane do Lokiego zdecydowanie były groźbą. Zdziwiło mnie to bardzo, gdyż nigdy nie podejrzewałabym blondyna o takie zachowanie w stosunku do innych. Zawsze wydawał mi się cichym agentem poświęconym dogłębnie swojej pracy.
Cóż, najwyraźniej w ogóle go nie znałam.
- Powiedziałbym raczej, że zaślepiła cię ilość możliwości, które przed tobą otworzyłem. Spojrzałeś na świat moimi oczami, widząc wyższe cele i...
- Jesteś chory - wtrącił się agent, przerywając bożkowi. Mężczyzna w bordowej koszulce stał niezwykle prosto, nienaturalnie spięty. Jego postawa była tak różna od pogardy Lokiego i zaciekawienia Tony'ego, że aż zmroziło mnie na moment.
Potarłam dłonią kark, starając się rozluźnić naciągnięte mięśnie. Cała szyja bolała mnie od ciągłego wykręcania głowy w stronę stojącego dwa kroki ode mnie Laufeysona. Musiałam zadowolić się jedynie jego głosem, gdyż nie byłam już dłużej w stanie obserwować sylwetki mężczyzny. Clint za to nawet nie patrzył na czarnowłosego. Odwrócił od nas wzrok, wpatrując się w punkt na ścianie. Oddychał już spokojniej, rozluźniając się powoli.
- Nie mogę zrozumieć, po co wciąż tu jesteś, skoro i tak nie zdobędziesz tego, na czym ci zależy - dodał cichym, ale pewnym głosem, po czym wyszedł z kuchni. Stark patrzył na nas przez chwilę z nieodgadnionym błyskiem w oku, po czym ruszył jego śladem. 

***

Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej wątpiłam w słuszność decyzji Fury'ego. Loki wciąż był tajemniczy, skryty i przede wszystkim nieznośny. Chodził za mną cały czas, milcząc jak grób, denerwując mnie w ten sposób tak bardzo, że czasami po prostu przerywałam aktualnie wykonywaną przeze mnie czynność i zaciskałam dłonie w pięści. Domownicy najwidoczniej zauważyli moją zmianę sanopoczucia, gdyż w subtelny sposób rzucali różnymi wymówkami, by tylko uciec z pokoju, w którym akurat przebywałam. Na pogorszenie humoru mógł również wpłynąć fakt, że od głupich czterech dni ciągle spałam na podłodze w łazience, PODCZAS GDY TEN GŁUPI, WREDNY, PODSTĘPNY KOSMITA ZASYPIAŁ W MOIM WYGODNYM ŁÓŻKU!
I naprawdę nie byłby to dla mnie problem, gdyby ten zboczeniec mnie cały czas nie dotykał!

Kolejny raz tego dnia spojrzałam w lustro, patrząc na mnie szorującą zęby kolistymi ruchami szczoteczki. Zbliżone kolorem do śliwek cienie pod moimi oczami, potargane, smętnie zwisające po obydwu stronach twarzy włosy i skóra o niezdrowym odcieniu szarości tworzyły ze mnie prawdziwego żywego trupa.
Westchnęłam cicho, odkładając szczoteczkę i przepłukując usta. Po chwili przeciągnęłam się, krzywiąc się na nieprzyjemne strzykanie kości. Nie zdziwił mnie ten dźwięk, w końcu spędzałam godziny w niewygodnej pozycji na zimnych kafelkach. Wyszłam z pomieszczenia, witając uśmiechniętego bożka krzywym wykrzywieniem warg. Po skończonym obiedzie mięliśmy kilka godzin przerwy do następnego treningu i naprawdę jedyne, o czym w tamtej chwili marzyłam, to ciepłe łóżko. Potrzebę kontaktu z wygodnym materacem potęgował czas, jaki spędziłam poza nim. Minęłam ubranego w czarną koszulkę i tego samego koloru dżinsy Lokiego i ignorując sposób, w jaki spięłam się wewnętrznie na widok jego bladych, umięśnionych ramion, rzuciłam się na brzuch. 
Nie minęło wiele czasu, jak poczułam zimne palce w dole moich pleców. 
Nie odezwałam się ani słowem, byłam zbyt zmęczona. 

Odkąd Loki wdarł się do mojego życia, od mojej pierwszej misji, spoczęła na mnie wielka odpowiedzialność. Musiałam być zawsze gotowa na reakcje bożka, zwłaszcza jego wybuchy, co przy moim braku jakiejkolwiek siły fizycznej było nie lada wyzwaniem. Tak więc rozpoczęłam samotne treningi dwa razy w ciągu dnia, na jednej z tych pustych, cichych sal gdzieś w głębi domu. Żadna osoba nie skomentowała mojego nagłego zainteresowania sportem i byłam im za to niezmiernie wdzięczna. Między innymi z tego powodu kochałam resztę Avengersów- nikt nie wypominał nikomu jego stylu walki, ani błędów w zachowaniu podczas misji. Każdy zauważał to i indywidualnie starał się poprawić, pokonując swoje słabości. 
Tak więc ćwiczyłam, biegałam, skakłam i robiłam wszystko, na co pozwoliła mi moja wytrzymałość, podczas gdy Loki przebywał gdzieś w kącie, patrząc na mnie w zamyśleniu. Nikt nie domyślił się, że brak magii Laufeysona to ściema. To nie tak, że nie chciałam o tym nikomu powiedzieć, po prostu nie widziałam w tym większego sensu.

Mruknęłam cicho, gdy przerażająco długie, kościste palce złapały mnie za barki. Od razu poczułam tępy ból mięśni w tamtym miejscu, skutek przesypiania całych nocy na podłodze. Zacisnęłam usta, krzywiąc się lekko. 
- Jesteś taka spięta... - Nie mogłam powstrzymać jęku. Głos Lokiego brzmiał tak uwodzicielsko, w ten zachrypnięry, męski sposób. - Za dużo ćwiczysz, przemęczasz się - kontynuował, rozpoczynając leniwy masaż moich obolałych pleców. Nie mogłam nic poradzić na to, że tak bardzo mi się to podobało. 
- Ktoś musi być wystarczająco silny, by wybić ci ten głupi pomysł przejęcia świata z głowy - mruknęłam zachrypnięrym głosem. Mój mózg pracował na najniższych obrotach, ignorując całkowicie fakt, że zwracam się w tak przyjacielski sposób do mojego wroga.
Teoretycznie wroga.
- Nie martw się, sporo osób jest chętnych na to stanowisko - zażartował, a ja zachichotałam cicho. To była nasza pierwsza normalna rozmowa i naprawdę nie mogłam zrozumieć takiego Lokiego, choć zdecydowanie mogłabym do niego przywyknąć.
- Znajdzie się kilka. - Jęknęłam znów, gdy zimne dłonie złapały za rąbek mojej koszulki, by po chwili powolnym ruchem podciągnąć ją pod linię łopatek. Wciągnęłam powietrze z cichym sykiem, bo dłonie Laufeysona były tak zimne, że przeszedł mnie dreszcz. Odprężałam się z każdą chwilą coraz bardziej. Cisza przeciągała się i dłonie w dole moich pleców przestawały mieć znaczenie, gdy powoli odpływałam do krainy snów. Prawie nie poczułam ruchu moich spodni opuszczanych niżej na biodrach, dłonie uciskające powoli moje pośladki były jednak zdecydowanie prawdziwe. Drgnęłam, wyrwana ze stanu przedsennego otępienia. Usłyszałam cichy syk zaraz za mną i po raz ostatni poczułam te zaciskające się palce, które zaraz zniknęły.
- Odwróć się. - polecenie Lokiego sprawiło, że krew we mnie zawrzała i pierwsza rzecz, o jakiej potrafiłam wtedy pomyśleć, to my znów całujący się na moim łóżku.
Natychmiast pokonałam senność, przewracając się na plecy, i och, Loki był tak blisko, że mogłabym go dotknąć, gdybym tylko wyciągnęła przed siebie rękę... 
Wpatrywałam się w te oczy z zamkniętym w nich morzem zieleni, podczas gdy ich właściciel świdrował mnie równie natarczywym spojrzeniem.
- Wyglądasz okropnie.
Skrzywiłam się. No cóż, magia chwili prysła.

31 komentarzy:

  1. Jestem, jestem, ja i mój Mel Gibson na profilowym przybyliśmy. XD
    Od czego mogłabym zacząć, co? Od Tony'ego najlepiej! Tak, tak, wtedy byłoby wprost bosko. Także - poznał on prawdę, ale wiesz, ja to tak czytałam, że połowy nie zrozumiałam, więc wiesz... XD Ale spokojnie! Trochę wiem, nie? XD W sumie to jak zobaczyłam, że dodałaś to strasznie się ucieszyłam i aż postanowiłam jeszcze dzisiaj skomentować, bo na jutro już się umówiłam, no. Nieważne. Przejdę do rzeczy ważniejszych, czyli LOKI. XDD
    On mnie zawsze poważnie zastanawia (kurde, aż mi się przypomniało, co powiedziały mi koleżanki ze szkoły, kiedy grałyśmy w szachy. XDD ,,To nie fair, bo ty myślisz". XDDDDDD jak ja wtedy padłam. Ale i tak przegrałam, bo przyszedł kolega i zaczął za nie grać, ale to tylko szczegół. XD), na serio, Loki to postać, nad którą zawsze muszę się dwa razy zastanowić. Nigdy nie wiem, kiedy mówi prawdę (heh, ciekawe dlaczego) i to przez to. Jednak tutaj zdaję się na Ciebie, więc mam nadzieję, że mnie nie oszukujesz. XD W każdym razie, lubię Twojego Loki'ego. Tak, jest taki... Lokowaty. Kurde. XDD I... O Boże, dlaczego nie grzmisz?! Przecież Coverdale jest zbyt cudowny! Zniszcz go! XDDD Nie! Nie rób mu krzywdy, nie! On się tak na mnie ładnie patrzy jak śpiewa. ;_______; Nie zwracaj uwagi, błagam. Ja po prostu nie powinnam słuchać Whitesnake jak komentarze piszę. Wybacz.
    Mówiłam, że Twój Loki jest cudowny, nie? Bo jest, no. XD Dzisiaj coś ze mną nie tak, nie potrafię napisać normalnego komentarza... Is This Love... I tańczę. No cóż, przejdę dalej. Mam focha na Lokiego, bo śpi sobie na łóżku. Jak on tak może?! Zagotowałam się, uwaga. Cham i prostak, gorszy do Baśki!
    Jednak teraz przejdę dalej... Dlaczego ja nie słyszę Stevie?! Gdzie Ty kobito polazłaś?!... Końcowa scena skradła mi serce, dosłownie. Tam jest wszystko tak ładnie napisane, że aż - ACH. Mówię Ci. I ten Loki, ale... Lanie będzie, dla niego! Z samego początku zdziwiłam się, bo nie wiedziałam co on takiego wyprawia. No halo, od kiedy źli złoczyńcy (za każdym razem fajnie brzmi, za każdym. XD) są tacy w stosunku do swoich wrogów? No od wtedy, kiedy to zaczęło się coś rodzić i nie mówię tu o dzieciach, bo to jeszcze nie pora. XDDDDD Tym zajmą się później. XDDDDD Strasznie mi się to podobało. Loki, dostajesz wielką okejkę ode mnie. XD Od kiedy ja tak mówię? Halo?
    Zakończę już ten komentarz życząc Ci wszystkiego dobrego. Wszyscy są tu, przy nas, nigdy nie odchodzą, pamiętaj. Musimy się tego trzymać, bo są, zawsze, wszędzie, nigdy nie odchodzą, tak naprawdę.
    Do następnego. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, dziewczyno, przez Ciebie cały czas się uśmiecham <333
      Mega poprawiłaś mi humor! Dzięki wielkie, że to czytasz i masz jeszcze siłę zastanawiać się nad dziwactwami Lokiego xD
      Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Mela z avatara! :*

      Usuń
  2. Och tak, nareszcie!
    Nie spodziewałam się, że dzisiaj zastanę nową notkę, ale jest!
    Co tu mogę napisać. Faktycznie rozdział niewiele wnosi, ale przynajmniej jest. Cieszę się, że Anthony poznał plan Lokiego i może faktycznie między nimi się poukłada. Ale w tym rozdziale brakuje mi Steva. Takie zauroczenie nim. Normalka.
    No.. mam nadzieję, że następny rozdział będzie dłuższy, nasz Loki się ogarnie, bo naprawdę nie rozumiem tych jego humorków *gorzej niż baba w ciąży* oraz... może zrobisz nam jakąś sytuację, która bardziej rozjaśni nam, co Kapitan Ameryka czuje do Nancy.
    Achh... ja chcę już kolejny rozdział no! Kiedy można się go spodziewać?
    Pozdrawiam
    Lora ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytujesz może Marvelowe komiksy?
    Tak się pytam, bo Loki wykreowany przez Ciebie tak strasznie mi przypomina Lokiego z Loki: Agent Of Azgard.
    Ale to dobrze, bo on jest świetny i tak jak moja przedmówczyni powiedziała: bardzo Lokowaty.
    *odwraca się za siebie* LOKI! Odłożysz ten komiks czy nie odłożysz?! Nie? Fine -,-
    Ale wracając do rozdziału.
    Genialny jak zawsze i wgl wszystko to jest genialne.
    Mam nadzieję że wszystko tam u Ciebie będzie dobrze, głowa do góry wakacje już za progiem, trzeba się cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. o. moj. boze. to bylo swietne. Na prawde masz talent. Jednak przy tak dlugiej przerwie rozdzial jest zdecydowanie zbyt krotki. A wiec pisz nexta (i niech bedzie dluzszy-taka tam prosba) weny zycze

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakifajnyjakifajnyjakifajny rozdział. Blog 👍 superrr.
    Czekam i życzę takiej weny że aż para uszami wyleci. Bff - best fan forever

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedna z najbardziej wciągających mnie historii - po prostu ŚWIETNA :)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę świetnie wyszedł ci ten rozdział! Trzymasz fason, a twój Loki jest iście niesamowity! Kocham takich dziwaków. Nie przestawaj tylko pisać! Mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! :) mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze i nowy rozdział już w krótce

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyno! Dopiero natrafilam na twojego bloga i musze przyznać ze jest świetny! Czytam czytam czytam... i skończyły mi się rpzdzialy:O XD dawaj kolejny rozdział bo nie wytrzymiem *-* <33333333

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy nowy rozdział?:)) Bo mega się wciągnęłam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy następny rozdział ? Oby jak najszybciej !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Usunęłaś drugi blog?? :'(

    OdpowiedzUsuń
  13. Tony... ach mój Tony, którego nie cierpię :D Już się nie mogę doczekać Civil War, będzie się działo.

    Powiem Ci szczerze, że przez to opowiadanie przebrnęłam zadziwiająco szybko. Jedyne do czego moge się przyczepić, to Loki. Coś mi w nim nie pasuje.

    Czekam na XVI

    Pozdrawiam,
    Ress

    Kapitan Ameryka-Pierwszy Avenger

    OdpowiedzUsuń
  14. Mel uciekł do lasu i musiałam go zastąpić, ale - nie po to tutaj jestem!
    Chciałam się zapytać, tak bardzo nieoryginalnie, kiedy następny rozdział? Nie naciskam, spokojnie, ja sama od 30 nic nie wstawilam na swojego bloga. XDD
    Tak pytam, bo... Bo to kocham, kurde. ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam twoje opowiadanie :D jest ciekawe, zaskakujące no i jest w nim Loki <3 jedynie do czego mogę się przyczepić to rzadkość dodawania rozdziałów, bo człowieka aż zżera ciekawość co tym razem wymyśli nasz kochany Kłamca ;P tak więc... liczę, że szybko pojawi się coś nowego :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyno! Dlaczego skończyłaś akurat w tym momencie! To przecież podchodzi pod znęcanie się psychiczne!!!! Nie mogę się doczekać nowego rozdziału i chyba się rozpłaczę przez tą niewiedzę co będzie dalej!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzisiaj trafiłam na Twoje opowiadanie i jestem zachwycona. Jeden z najlepszych blogów jakie kiedykolwiek czytałam,a było ich wiele. Wszystko jest genialne,każdy bohater z osobna,począwszy od ironicznego Starcka przez spokojnego Bannera,opiekującego się Steve'a i nieufnej Natashy (co nie bardzo mi się podoba,ale rozumiem,nie każdy musi kochać Nancy,wtedy byłoby nudno). To "coś" dziejące się pomiędzy Lokim a Choll,to uczucie,romans,miłość,czy jakby to nazwać jest mega interesujące,ale trochę mnie to przeraża.Uważam,że Nancy popełniła ogromny błąd nie mówiąc nikomu o tym,że Loki wciąż ma swoje moce,przecież może ich zaatakować w każdej chwili podczas gdy część z nich będzie niemalże bezbronna bez swych zdolności w pobliżu naszej głównej bohaterki. Rozbudziłaś moje emocje tą ostatnią sceną.Już nie mogę się doczekać rozwoju sytuacji.Niech ktoś w końcu da nauczkę temu cholernemu Asgardczykowi o zimnych dłoniach i urzekających zielonych oczach.Ugh..nie cierpię go i uwielbiam jednocześnie,czy to w ogóle możliwe? Nancy chyba ma tak samo...
    P.S. Jesteś genialna!! Masz ogromny talent,mam nadzieję,że kiedy to opowiadanie się skończy (miejmy nadzieję,że nie stanie się to zbyt prędko) to stworzysz coś nowego i równie wspaniałego.No dobra,dosyć tego słodzenia.Jesteś okrutna kończąc to w takim momencie...
    Alex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham te momenty, kiedy nowi czytelnicy pojawiają się na moim blogu i zostawiają po sobie komentarze.
      To takie kochane! <3
      Dziękuję ślicznie, oczywiście opowiadanie jeszcze trochę potrwa, niestety nie jestem w stanie dodać dzisiaj rozdziału, ale za tydzień już wakacje, więc z pewnością będzie co czytać. ;)
      Zależało mi na tym, żeby Nancy nie była dziewczyną, której wszystko się udaje. No cóż, wpadła, za bardzo się pogubiła we własnym kłamstwie i teraz nie wie, co jest ważniejsze: prawda czy Loki.
      Pozdrawiam cieplutko i dziękuję,
      Rish

      Usuń
  18. Świetny rozdział, przeczytałam dosłownie jednym tchem. Uwielbiam twojego bloga i twój styl pisania. Tak przy okazji to nie, że chcę się tu bezczelnie reklamować czy coś ale dopiero zaczęłam pisać opowiadanie o tematyce Avengers, Loki itp. i chciałabym poznać opinie ludzi na ten temat,czy to moje pisanie ma jakiś sens więc zapraszam wszystkich zainteresowanych do mnie: http://i-found-true-in-your-eyes.blogspot.com/ Gorąco pozdrawiam i życzę dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Best blog ever ^^ już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. best blog ever^^ świetnie piszesz, uwielbiam twojego bloga:) weny;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Helou! Z tej strony BlackRaven! Sorry że piszę jako anonim, ale komputer mi się skiepścił (kurczę, od kiedy ja tak mówię?). No w każdym razie podoba mi się twoje opowiadanie. Za każdym (KAŻDYM) razem gdy robisz to twoje jego dotykanie jej (gdzie się podziała moja gramatyka?) przeszywa mnie taki dziwny dreszcz jakby to na mnie to wszystko robił (więc lepiej nie rób czegoś w stylu że próbował ją udusić bo ja się uduszę!). A na to jego "okropnie wyglądasz" odpowiedziałabym sarkastycznym "aha, dzięki". Ale serio, super ci wyszła postać Lokiego (a pod tym względem jestem bardzo krytyczna.)! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  22. hej! czytam bloga już od jakiegoś czasu i stwierdzam iż ten jest najlepszy ze wszystkich które dotąd przeczytałam.
    Najbardziej podoba mi się postać lokiego, nie znoszę jak niektóre blogerki przedstawiają go jako już dobrą postać.
    życzę weny i sorka że pisze jako anonim ale komputer strasznie mi szwankuje i na razie nie mogę tego zmienić
    VICKY

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana, to jest cudowne! Najlepszy blog o tematyce Avengers jak i o wiele lepszy od innych blogów. Szkoda, że akcja się trochę wolno toczy, ale lepsze to niż nic. A ja tylko czekam na nowy rozdział i czekam i doczekać się nie mogę! Dodaj go szybko błagaaam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ohhh ostatnią sceną dowaliłaś do pieca! Co prawda lekko mało wiarygodne jest to, że Nancy nie zareagowała, gdy Loki zaczął dotykać jej pośladków(swoją drogą- zboczuszek Loki <3), ja bym od razu się wyrwała, ale ogółem- fajnie jest to wszystko opisane, dreszcze przechodzą po plecach :)
    Jednak nadal uważam, ze za mało się dzieje. Kilka rozdziałów przestoju to za dużo. Czekam na jakieś gwałtowne sytuacje( takie jak ta w tym rozdziale) o większej intensywności, więcej cliffhangerów i niewiadomych, które sprawiają, że opowiadanie czyta się szybko i chce się więcej i więcej.
    Życzę dużo weny i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepszy blog jaki KIEDYKOLWIEK czytałam. Naprawde. Można go czytać a potem już tylko umierać.<3 Ale kiedy następny rozdział?? Tak bardzo podoba mi się twój styl pisania i twoje pomysły na różne sytuacje. I Loki przede wszystkim XD
    Ale serio.... KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ? ;-;
    PS. Bo sie popłakam jak nie napiszesz xC

    OdpowiedzUsuń
  26. Więc tak to jest pierwszy blog z tematyki avengers i lokiego (?) który przeczytałam i mam do niego mega sentyment. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania i ogólny zarys opowiadania, mam jednak kilka zastrzeżeń:
    Otóż nie bardzo podoba mi się fakt iż Nancy za prawie kazdym razem poddaje się Lokiemu - z jednej strony to logiczne bo w końcu jest on bogiem kłamstw i oszustw plus ma wrodzony dar manipulacji ale trochę gryzie mnie to że jest taka uległa, mija miesiąc a ona daje mu się obmacywać, no ale jeśli taką masz koncepcje twórczą to nic mi nie zostaje jak sie z nią pogodzić.
    Najbardziej zbulwersował mnie fakt że Nancy tak szybko zakochała się w Lokim, niby i tak akcja się długo przeciągała ale nie pasuje mi to. Szczególnie w tym wszystkim razi mnie fakt że nie wyjaśniłaś za bardzo za co główna bohaterka się w nim zakochała i nie opisałaś za bardzo jej uczuć, tylko tak jak gdyby nigdy nic oznajmia (w myślach) że go kocha.
    Mam również odczucie że nagle celowo skróciłaś opowiadanie dlatego u Nancy takie nagłe wyznanie uczuć.
    No cóż no na tyle z minusów które zdążyłam wyłapać. Przedwszystkim pamiętaj o jednym, za żadną cholerę nie musisz się ze mną zgadzać, bo właściwie Nancy powinna być taka jaka jest ponieważ to Twoja wizja. Nie jestem żadnym fachowcem ani tym bardziej specjalistą w dziedzinie pisania, ponieważ dopiero zamierzam się za to zabrać, a więc potraktuj moją wypowiedź z przymrużeniem oka ;) Chciałam się tylko podzielić z kilkoma moimi spostrzeżeniami. Ważne aby to było Twoje opowiadanie i aby czytelnicy nie narzucali ci pewnych rzeczy bo później fanfik traci swój urok.
    Muszę cię jeszcze pochwalić że bardzo ładnie składasz zdania i ogólnie masz bogaty zasób słów. Według mnie masz dryg do pisania ponieważ tekst czyta się lekko i przyjemnie.
    Ależ ja się rozpisałam ( tak m się wydaje) :D Przedewszystkim bądź sobą. Dużo weny, motywujących komentarzy, radości z pisania i może w przyszłości osiągnięć w tej dziedzinie. Trzymaj się!
    ~ ChybanajwiększafankaTwojegoopowiadania ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do uczuć Nancy masz rację; nie do końca potrafiłam rozpisać je w taki sposób, by uniknąć zbytniego romantyzmu w opowiadaniu. Tekst jednak nie jest jeszcze skończony, trochę rozdziałów przed nami, choć zaplanowałam już powolne żegnanie się z historią. Muszę rozwinąć jeszcze wątek Kapitana Ameryki, który powinien Was zaskoczyć. ;)
      Dziękuję prześlicznie i pozdrawiam Cię, słoneczko. <3

      Usuń
  27. O przepraszam dodałam komentarz w złym rodziale to miało być do 16 rozdziału.. Jaka gapa ze mnie hahaha wybacz :D
    ~ChybanajwiększafankaTwojegoopowiadania ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze- motywują mnie do dalszej pracy! <3